with 22 komentarze

<img src="http://www.pomyslnazmiane.com/wp-content/uploads/2017/01/Zamienień-muszę-i-powinnam-na-chcę-i-mogę.jpg" alt="Zamienień muszę i powinnam na chcę i mogę" />

 

Chcesz być na bieżąco? Zostaw swój e-mail

Nie wysyłam spamu!

Powered by Optin Forms

 

Budzik wyrywa mnie z błogiego snu.Jest sobota, godzina 4.30. Ta godzina woła o pomstę do nieba. Nie wstaję. 4.45 kolejny sygnał. Przewracam się z boku na bok i po omacku szukam telefonu, żeby wyłączyć ustrojstwo. W ciepłej pościeli jest tak dobrze i miło… Przewracam się znowu, na kolejny bok, ale w głowie brzęczy MUSZĘ WSTAĆ, MUSZĘ WSTAĆ. Ok, jeszcze kilka minutek, ale o 5-tej to już naprawdę muszę wstać i koniec. I wstaję. Wchodzę do łazienki. Zaspane i spuchnięte oczy patrzą się nieprzytomnie na moje odbicie w lustrze. Prawie po omacku szukam szczoteczki do zębów. Jest. Wchodzę pod prysznic i powoli budzę się pod strumieniami wody. Schodzę z sypialni do salonu. Wyciągam matę do jogi z wielką niechęcią – nie mam ochoty na ruch, ale niech już będzie. Mięśnie bolą, ciało jest zesztywniałe. Muszę coś z tym zrobić… Leniwie i z niechęcią przechodzę do kolejnych pozycji marząc o tym, aby 45 minut już minęło. OK. Wydarzyło się. No to teraz muszę jeszcze coś zjeść i wypić. A później muszę usiąść do laptopa i napisać kilka tekstów na następny tydzień, ponieważ później nie będę mieć na to czasu. Powinnam więc pomyśleć o tym już teraz. I jeszcze – jakby tego było mało – powinnam ograniczyć kawę i odstawić na bok te ciasteczka, które do niej podjadam.

§

Budzik wyrywa mnie z błogiego snu. W sobotę o 4.30. Wcześnie, bardzo wcześnie… Ale świat się nie zawali, jeżeli wstanę dzisiaj o kilka minut później. 4.45 kolejny sygnał… Przewracam się z boku na bok i po omacku szukam telefonu, żeby nie budził reszty domowników (tzn. jednego). W ciepłej pościeli jest tak dobrze i miło… Przewracam się znowu – na kolejny bok – okazuje się, że mam ich więcej, niż dwa. Ale po dobrze przespanej nocy, na granicy snu i jawy pewne oczywistości nieco się zacierają, więc i boków mogę mieć więcej. Spoglądam na telefon – no dobrze, jeszcze kilka minutek. Zaledwie kilka. Wczoraj trochę za późno położyłam się spać. Wybiła 5 – ta. Zbieram siły i spadam z łóżka walcząc z chęcią pozostania w ciepłych pieleszach.Jednak dzisiaj jest moja wolna sobota! Chcę, aby trwała długo i chcę nacieszyć się sobotnim, samotnym porankiem. Więc wstaję. …


Wchodzę do łazienki, zaspane i spuchnięte oczy patrzą się nieprzytomnie na odbicie w lustrze. Prawie po omacku szukam szczoteczki do zębów. Jest. Wchodzę pod prysznic i powoli budzę się pod strumieniami wody. Ciepło rozlewa się po moich zmęczonych plecach. Przyjemnie. Mamy bardzo dobry prysznic. Intensywny, przestrzenny, kąpiel pod nim to przyjemność. Jeszcze kilka drobnych zabiegów kosmetycznych i mogę funkcjonować. Schodzę do salonu. Joga – tak, tego potrzebuje moje ciało. Rozkładam matę na podłodze i powoli rozciągam zesztywniałe mięśnie. Pierwsze ruchy sprawiają mi ból, ale po kilku kolejnych po moim ciele rozlewa się przyjemne uczucie ciepła i wdzięczności. Czuję, jak w moje ciało i umysł wkraczają chęci i siła. No to teraz czas na śniadanie – zdrowe i pyszne. Tak lubię i tak chcę, tylko tej kawy trochę za dużo pijam… Może najwyższy czas przyszedł, aby coś z tym zrobić? I te ciasteczka … A, macham ręką – taka mała przyjemność na sobotni, samotny poranek. A co. No i przyszedł moment na pracę. Wyciągam laptopa i piszę…. Lubię pisać w sobotnie poranki. Zdarza się, że spod moich palców spływają trzy teksty – już od rana. To jest mój najbardziej efektywny czas. Korzystam z niego 🙂 Lubię to i chcę to robić – dla siebie i dla Ciebie, abyś mogła odnaleźć w moich słowach siebie.


Zamień MUSZĘ na CHCĘ. Siła małych zmian.

Małe dwie historie, historie jednego poranka. Tak niewiele się od siebie różnią. Zaledwie kilkoma słowami. Są to słowa, które każdego dnia wiele razy pojawiają się w moim i Twoim języku. Jedno z nich może mnie zepchnąć na dół a drugie wznieść na szczyt. ”Muszę” i ”chcę” są bohaterami dzisiejszej opowieści. A tuż za nimi stoją pysznie: powinnam, mogę, albo i nie mogę. Niedawno słuchałam podcastu Dominika Juszczyka ( znajdziesz go tutaj ) na temat tego, jak wielką rolę ogrywa w naszym życiu dobór odpowiednich słów. Tak właśnie – dobór słów. Nie będą Tobie opowiadać o czym jest podcast, ale zachęcam abyś i Ty go posłuchała.


Jak często mówisz: muszę, powinnam, nie mogę?

Mam do Ciebie pytanie. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak często z Twojej codziennej mowie pojawiają się słowa: muszę, powinnam, nie mogę?? W mojej – bardzo często. Nie tylko w mojej mowie, ale i w myślach. Muszę iść do pracy, muszę napisać post, muszę poćwiczyć, muszę poczytać, muszę ugotować obiad, muszę jeszcze…. Powinnam zadzwonić tu i tam, powinnam cieplej się ubrać, powinnam wcześniej pójść spać, powinnam to i tamto…

Nie mogę dzisiaj się zorganizować, nie mogę spotkać się z kimś, nie mogę tego zrobić. Mam dla Ciebie małe zadanie: proszę, pomyśl o tym, w jaki sposób czujesz w sobie te słowa: muszę, nie mogę, powinnam… Wybierz swoje własne zdania z wykorzystaniem tych słów. Myślę, że każda z nas ma swoje własne, systematycznie powracające muszę, nie mogę, powinnam. Wybrałaś? Powiedz je na głos… Co czujesz, jak czujesz, w którym miejscu Twojego ciała pojawia się to słowo…? Teraz jest przerwa na reklamę…. czyli na Twoje przemyślenia… Spotkamy się pod obrazkiem:)

 

<img src="http://www.pomyslnazmiane.com/wp-content/uploads/2017/01/Zamienień-muszę-i-powinnam-na-chcę-i-mogę.jpg" alt="Zamienień muszę i powinnam na chcę i mogę" />

 


I jak? Poszło? Wiesz już co mam na myśli? Dzisiaj rano, gdy zasiadałam do napisania tego artykułu postanowiłam poczytać, zainspirować się, poduczyć… Bo niby powinnam, jeżeli napisać chcę coś lepszego. Przejrzałam szybko jeden post, drugi, kolejny…. Każdy z nich napisany był dobrze, był wartościowy i wart polecenia. Pomyślałam: no tak, ale czy ja tak potrafię, co ja mogę jeszcze tutaj dodać? Zwątpiłam a chwilę później zamknęłam inne blogi i postanowiłam napisać post od siebie…


Jak się czuję, gdy myślę muszę…

Kiedy mówię i myślę słowo muszę w moim ciele pojawia się niesmak i presja. Czuję się przytłoczona tym, że muszę coś zrobić. Zupełnie tak, jakbym nie miała własnego zdania i upodobań. Jakbym nie miała wyboru. Muszę i koniec i jeszcze kropka do tego. Ale właściwie dlaczego?? Kim jest ten ktoś, kto mnie przymusza do czegokolwiek? Rozglądam się wokół i kurcze – pusto. No prawie – kot leży obok mnie na kanapie i wygląda na to, że nie zamierza ani siebie, ani mnie do czegokolwiek przymuszać. Muszę czyli zobowiązanie... Ale do czego i wobec kogo? Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek wymusił na mnie zobowiązanie do tego, abym dokładnie za 5 minut pozmywała gary w kuchni. A jak nie muszę to powinnam…. Ale właściwie to dlaczego? Nie lubię i tego słowa. Kojarzy mi się z winą. Wobec czegoś lub kogoś. Tak jakby ktoś stał nade mną z bacikiem i wskazującym palcem wyznaczał mi bezlitośnie zadania do wykonania, których ja wcale nie chcę na siebie brać.


Muszę i powinnam wypływają wypływają ze mnie..

Owszem – zdarzają się sytuacje, gdy muszę i powinnam pomagają w zachowaniu równowagi, albo gdy życie i zdrowie innych zależy ode mnie. Matka nie powie niemowlęciu, że sorry, ale dzisiaj karmienia nie będzie. Gdy nie chcę uczestniczyć w czymś, co do mnie nie przemawia łatwiej jest użyć słów muszę, niż nie chcę. Wówczas jest mniejsze prawdopodobieństwo, że kogoś do siebie zrażę. No, chyba, że mi na dobrych relacjach z tą osoba nie zależy. Muszę i powinnam wzbudza we mnie uczucie, że moja wolna wola poszła w las a ja jestem sterowana przez zewnętrzne siły – jak pacynka w teatrze życia bezwolnie poddając się ruchom lalkarza. Gdy jednak rozglądam się wokół siebie okazuje się, że moje ręce i nogi nie są przyczepione do sznureczków, za które ktoś pociąga…. Moje  muszę i powinnam wypływają  mnie… No pewno chcę, aby to one dominowały w moim życiu?


Chcę, mogę.

A gdybyś tak teraz wyobraziła sobie słowa chcę i mogę? Co one przywołują w Tobie? Jakie odczucia? Gdzie w Twoim ciele? Przerwa na myślenie i obrazek 🙂


<img src="http://www.pomyslnazmiane.com/wp-content/uploads/2017/01/Zamienień-muszę-i-powinnam-na-chcę-i-mogę.jpg" alt="Zamień MUSZĘ na CHCĘ. Siła małych zmian. " />

 

U mnie muszę pojawia się w głowie, dusi gdzieś przy grdyce. Gdy myślę chcę czuję przyjemne uczucie mocy i łaskotanie w żołądku i w sercu 🙂 Od razu jest mi lepiej. JA CHCĘ!! Ja wybieram, decyduję i postanawiam samodzielnie w zależności od moich odczuć, przemyśleń, doświadczeń. Odnajduję kontrolę nad moim życiem. Czaruję rzeczywistość jednym małym słowem. Cudowne uczucie.


I mogę... Zauważyłaś jak często w Twoim słowniku pojawia się zwrot nie mogę? Nie mogę tego zrobić, powiedzieć, nie mogę tam pójść? A dlaczego? Kto tego zabrania? Ok, czasami na naszej drodze staje tabliczka, że wstęp jest wzbroniony, albo reguły i zasady życia społecznego starają się nam wskazać, co można a co nie, ale … Gdy nie ma takich ograniczeń, to skąd się bierze nie mogę? Czy nie masz wrażenia, że korzystając z tych słów tak trochę przekazujesz odpowiedzialność komuś, czemuś poza sobą? Bo ja mam. A dlaczego miałabym nie powiedzieć mogę??? Dla mnie jest to jednoznaczne z otwarciem się wielu nowych możliwości i z daniem sobie szansy.

§

Chcę Ciebie zachęcić do czegoś. Będzie to od Ciebie wymagało wyczulenia na Twoje słowa. Jednak ten mały eksperyment pomoże Tobie w poczuciu odzyskania kontroli i mocy nad własnym życiem. Otóż: spróbuj wyłapywać w swoim języku zdania z muszę, powinnam, i zamieniać je świadomie na mogę, chcę, wybieram. Ja staram się to robić już od ponad roku. Nawet nie wiem, w jaki sposób zaczęłam tą małą przygodę. Może partner powiedział mi, że holenderski boerenkoolstamppot to muszę jeść z rookworst a wortelstamppot to muszę jeść z pieczonym boczkiem, a … pewne piwo to muszę z grenadiną pić??? I wiele takich muszę, które były dla mnie nie do pomyślenia. Dlaczego muszę??? A jak nie lubię, to co? I tak trochę z buntu zaczęła się w mojej świadomości pojawiać kwestia ”muszę – chcę”. Zaczęłam podmieniać jedno słowo na drugie. Zdarza się, że zaczynam od muszę… wyłapuję to i powtarzam zdanie wkładając w nie słowo chcę. Na początku nie odczuwałam różnicy w moim samopoczuciu. Wydawałoby się, że słowo, to tylko słowo. Jednak tak nie jest…

 


Słowa mają moc. Kształtują i opisują nasz świat, emocje i uczucia, formułują nasze myśli. Niekiedy nie potrafimy zawrzeć w nich tego, co się dzieje w naszych sercach, a innym razem płyną one z nas jak rwące strumienie. Dotykają nas namacalnie i przesyłają swoją energię w świat … Potrzebowałam chwili, aby zacząć czuć różnicę w małej podmianie. Chcę za każdym razem powoduje w moim sercu radosne drgnięcie i daje mi siłę. Nie czuję się dzięki niemu ograniczana w moich poczynaniach, mogę płynąć w kierunku, który sama wybieram. Chce daje mi poczucie kontroli i odpowiedzialności za moje życie. Jest słowem mocy. Mała zamiana a tak wielka różnica.

 

 

Czy i Ty masz jakieś słowa, których siłę odczuwasz intensywniej, niż moc innych słów? W jaki sposób zmieniają one Twoje życie i codzienne decyzje? Proszę, napisz o tym 🙂

 

Spodobał się Tobie mój post? Śmiało – udostępnij go 🙂 niech leci w świat z dobrą energią.

 

Pozdrawiam ciepło

 

Elka

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Ja już wiele lat temu zmieniłam ‚muszę’ na ‚chcę’ i jest mi lepiej. Pierwszego słowa używam tylko wtedy, gdy jestem bardzo zmęczona, a do posprzątania jest np. pokój i wtedy działa motywująco 🙂

    • U mnie wtedy pojawiają się słowa, że ”wypadłoby trochę ogarnąć” 🙂 Ale faktem jest, ze zmiana ”muszę” na chcę znacznie poprawia samopoczucie 🙂

  • Tak, słowa mają moc.. I tez staram się bardziej zamieniać muszę na chcę.. A moją frazą – kluczem jest wyrażenie – „Ale o co mi chodzi?”. To bardzo zachęca mnie do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia się, co jest właściwie dla mnie ważne i istotne.

    • Tak, i mnie zdarza się w taki sposób siebie zatrzymywać. O co mi chodzi? No bo musi przecież o coś chodzić … Zaczynam wówczas analizować moje myśli, zachowania, wydarzenia ostatnich godzin i dni…Czasami okazuje się, że po przejrzeniu całego inwentarza wyłuskuję problem, który kłuł mnie gdzieś z boku a ja go spychałam na plan dalszy angażując się w czynności, które skutecznie go zagłuszały. W taki sposób dochodzę do kolejnego etapu poznania siebie.

  • Ja tę moc zamiany „muszę” na „chcę” zauważyłam podobnie jak Ty – na przykładzie moich poranków. Zawsze lubiłam sobie posiedzieć w nocy, więc zwleczenie mnie z łóżka przed 10 było ogromnym wyzwaniem. Przestawiałam budziki, wybierałam się godzinami… Aż w którymś momencie zaczęłam planować poranki tak, by czerpać z tego przyjemność. Zamiast przekonywać samą siebie, że „muszę wstawać” zaczęłam myśleć, że „CHCĘ wstać wcześniej, bo czeka na mnie kolejny dzień, dobre śniadanie i pyszna kawa”. Różnica w motywacji jest ogromna!

    • To prawda, ja czasami jeszcze mówię do siebie słodko 😉 My tak naprawdę niewiele musimy… Za to chcieć możemy wszystkiego 🙂 A czy to otrzymamy czy nie – to już jest inna sprawa 🙂

  • Ojej, no bardzo często używam tego MUSZĘ… To ciekawe, bo jak prowadzę sesję coachingową z klientem, to zawsze zwrócę mu na to uwagę. U siebie ignoruję 😉 Muszę.. tfu, chcę się bardziej pilnować w tej kwestii 🙂

    • Może dlatego, że klient jest kimś, w kogo życie nie możesz interweniować, nie możesz go zaprogramować, nie możesz mu nakazać. Może też spotkacie się jedynie raz w życiu i rozejdziecie w swoich kierunkach, gdy szkolenie zostanie zakończone. Klientowi coś sugerujesz, przekazujesz mu wiedzę, traktujesz go łagodniej… Natomiast sama dla siebie jesteś często tym, kto wymaga. Narzucasz sobie zadania, misje, projekty…. Tym bardziej, jeżeli jesteś perfekcjonistką. Wówczas to MUSZĘ pojawia się bardzo często. No i – nie ma co ukrywać – myślę, że wiele z nas wychowało się w kulturze MUSZĘ. Odcięcie się od niego, już w dorosłym życiu wymaga dużej samodyscypliny. Ja trenuję zmianę MUSZĘ, POWINNAM na CHCĘ, MOGĘ. Wciąż jednak łapię się na tym, że jako pierwsze wypływa nieszczęsne MUSZĘ. Jednak już sama korekta na CHCĘ zmienia samopoczucie. 🙂

  • Krystyna Polek

    tak, zdecydowanie ta druga historia lepiej brzmiała 🙂 i masz rację, tak często nadużywamy słowa muszę ale przecież nikt nas nie zmusza… my chcemy, robimy pewne rzeczy żeby coś osiągnąć – dla siebie 🙂

  • Kejt

    Od dawna chcę zmienić swój tryb życia, za późno się kładę spać, za długo śpię w wolne dni, wiecznie się spóźniam i niemal zawsze biegnę na przystanek w międzyczasie sprawdzając, czy aby na pewno zabrałam ze sobą portfel, bilet i książkę. Trafiłam na Twojego bloga przez forum na facebooku i zdecydowanie zostaję tutaj na dłużej, może Ty sprawisz, że nareszcie się zorganizuję 🙂 Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie http://www.brakujezyrafy.blogspot.com 🙂

    • Super, baaaardzo się cieszę, że tam myślisz 🙂 Zapraszam! Sama jestem na etapie nauki, zmiany, ulepszania. Przez wiele lat byłam gdzieś w cieniu, biedna taka i nieśmiała … no i ogłupiała tym wszystkim, co się wokół mnie działo. Pewna presja, mus, powinności nie wpływały na mnie dobrze i konstruktywnie. Aż przyszedł czas, gdy zaczęłam CHCIEĆ. Spróbuj Kejt małymi krokami, polub te zmiany – w końcu one mają Tobie dawać radość i przyjemność i testuj obserwując, czy one dobrze na Ciebie wpływają. Daj sobie czas. W ”Módl się, jedz, kochaj” znalazłam kiedyś bardzo ważny dla mnie cytat: Gdy uczysz się czegoś nowego, bądź dla siebie bardzo uprzejma. 😉 Trzymam kciuki i zapraszam na zmianę.

  • Ja też kilka lat temu zamieniłam musze na chcę i wybieram. Zmień swoje słownictwo, a zmienisz swoje życie, powiedział kiedyś Jacek Walkiewicz, i to się sprawdza

    • Zdecydowanie Gosia 🙂 Mój ex nauczył mnie kiedyś mówienia o sobie zdrobnieniami. Nie ręka, a rączka, nie noga, a nóżka… Na początku mnie to śmieszyło, ale z czasem – wraz ze wzrostem takich słodkich czułek w moim słowniku zaczęłam bardziej ciepło traktować moje ciało. Jakbym dopieszczała samą siebie 🙂

  • Zdecydowanie sie zgadzam, ze zamiana tych slow jest bardzo wazna, tyle jesli naprawde jest to prawda. Czasem nie warto sie oklamywac, ze chce sie wstac rano czy robic inne rzeczy. Warto stanac w prawdzie i przyznac sie przed soba ze czegos sie nie chce i zastanowic sie skad bierze sie ten opor. Moze to byc sygnal np. od naszego organizmu, ze potrzebuje zmiany. Przede wszystkim szczerosc przed samym soba, jesli tego nie ma nic sie nie zmieni.

    • Fajnie, że to zauważyłaś. To prawda, słuchanie siebie jest bardzo ważne. Warto jest rozpatrywać te nasze muszę i chcę z każdej perspektywy. Co jest naprawdę nasze, z czym czujemy się dobrze, a gdzie robimy coś na przekór własnym potrzebom, myślom, odczuciom i siłom. Także wówczas, gdy chodzi o nasz organizm.

  • Zrozumiałam sens tego, że MOGĘ a nie MUSZĘ, kiedy zachorowałam. Wtedy człowiek docenia, że coś MOŻE. Niczego nie MUSI, ale po prostu MOŻE. Od kiedy na życie patrzę z perspektywy możliwości, doceniam to co mogę, a niczego nie traktuję jako przymusu – żyje się naprawdę łatwiej. Zdrowiej. Przyjemniej.

  • Przychodzą mi jeszcze na myśl:
    problem -> wyzwanie
    porażka -> doświadczenie

    • Dziękuję 🙂 Podsunęłaś mi również dwa, albo i więcej, ciekawe pomysły na post 🙂

      • To bardzo się cieszę 😀